Dostałem się do Luwru o dziewiątej rano, co wszyscy mówią, że to mądrzejszy ruch, i stałem w pokoju wielkości sali gimnastycznej dla gimnazjum w towarzystwie czterystu innych ludzi, którzy trzymali telefony nad głowami, jakby łapali bukiet, a kiedy w końcu dotarłem na przód tłumu, Mona Lisa była mniejsza niż mój ekran laptopa. To wszystko. To cała wyznanie. Wyobrażałem sobie coś wielkości drzwi garażowych, błyszczącego, może delikatnie brzęczącego, a zamiast tego dostałem panel orzechowy o rozmiarach 30 by 21 cali (76,2 × 53,3 cm) za szkłem kuloodpornym i linę, oświetlony jak wideo z zakładnika, a moja pierwsza uczciwa myśl — nie ta późniejsza, wyczyszczona, napisania artykułu o tym myśl — była och. Po prostu: och. Płaska, trochę zawstydzona, jak wtedy, gdy w końcu spotykasz kogoś sławnego i okazuje się, że ma zwykłe, zapomniane uścisnięcie dłoni.
Oto co jeszcze wtedy nie rozumiałem, stojąc tam rozczarowany: nikt w tym pokoju nie sprawdzał, czy to najlepsze malowidło w budynku. Dwa piętra wyżej, bez przeszkód, wisi Vermeer, i obiecuję ci, że przewyższy Mona Lisa czystą zręcznością rzemiosła każdego dnia tygodnia, a nikt nikogo nie popycha, by go zobaczyć. Tłum nie głosował nad jakością. Tłum był tam, ponieważ to najczęściej kopiowana twarz w historii gatunku, a stojąc przed oryginałem, to jedyne doświadczenie, którego kopie nie mogą ci dać, i ta rzadkość to cały spektakl. Osiemdziesiąt procent z dziewięciu milionów rocznych odwiedzających Luwru czyni pielgrzymkę do tego jednego pokoju. Osiemdziesiąt procent. To nie jest koneserstwo, to fala stadionowa.
Sława i „najbardziej kopiowane” to nie ta sama lista, a gdy tylko dostrzeżesz lukę, nie możesz jej przestać dostrzegać
Każda lista „największych malowideł wszech czasów” na Ziemi w rzeczywistości odpowiada na jedno pytanie — które malowidła społeczeństwo uznaje za ważne — i na tym kończy. To ranking sławy. Budowany jest z seminariów historii sztuki, opisów w muzealnych kronikach i, coraz częściej, z tego, co dobrze wypada w Google. Nagradza powagę. Nagradza malowidła, o których powinieneś mieć zdanie.
„Najbardziej kopiowane” mierzy coś całkiem innego i znacznie uczciwszego: ile razy człowiek, gdzieś, próbował odtworzyć ten obraz. Ręcznie malowane podróbki, giclee, tatuażowe wzory, kubki do kawy, zadanie z zajęć plastycznych dla dzieci, Warhol przerabiający go sitodrukiem czterdziestokrotnie, bo mógł. To nie jest czcigodność. To apetyt. A apetyt ma reguły, których sława nie przejmuje — czy kompozycja wystarczająco prosta, by zmieścić się na etui do telefonu, czy paleta kolorów na tyle krzyczy, by dało się odczytać z drugiego pokoju, i, tę regułę, którą nikt nie wpisuje w opis na ścianie: czy artysta żył wystarczająco długo, by kopiowanie było legalne. Arcydzieło będące wciąż objętym prawem autorskim może być najbardziej podziwianym malowidłem na planecie i wciąż przegrać z pejzażem z domeny publicznej, którego nikt nie potrafi wymienić, bo jeden z nich można wydrukować na pieniądze, a drugi przynosi list od prawnika. Sława jest trwała. Prawa autorskie wygasają na zegarze. Te dwie klasyfikacje zgadzają się tylko na samym szczycie, a nawet tam ledwie.
Spójrz na farbę. Po prostu spójrz na nią.
Stój wystarczająco blisko do Gwiaździstej Nocy — możesz, w MoMA, bliżej niż prawdopodobnie chcą ochroniarze — i pierwszą rzeczą, którą zauważasz, jest to, że nie jest płaska. To nie jest obraz nocnego nieba. To reliefowa mapa jednej. Van Gogh nie naniósł farby, jakby malował, lecz budował ją, grzbiet po grzbiecie, na prosto z tuby przez połowę czasu, i możesz dokładnie zobaczyć, gdzie jego dłoń zwolniła, a gdzie nie. Drzewo cyprysowe po lewej jest czarne jak spalona zapałka, wywijające się poza ramkę jak dym, który postanowił stać się solidny, a wokół niego niebo robi coś, co ręka spokojnego człowieka by nie zrobiła — jest pociągane, wykręcane i zeskrobane w grube spiralne węże kobaltu i pruskiego błękitu, wirowanie na wirowanie, tak grube w miejscach, że pędzel musiał poślizgnąć się, zahaczyć i poślizgnąć ponownie, pozostawiając małe, poszarpane bruzdy, którymi można przejechać paznokciem, jeśli strażnik nie patrzy. gwiazdy nie są kropkami. Są to małe gorące słońca, białe i cytrynowo-żółte, każde nosi koronę namalowaną w pierścieniu szybkich, ostrych pociągnięć, jakby zaatakował płótno jedenaście oddzielnych razy, aby jedna gwiazda zabłysnęła. Na dole, prawie jako dodatek, senna wioska leży pod całym tym przemocą — ciemnoniebieskie dachy, jeden krzywy dzwonnica kościelna, kilka ciepłych pomarańczowych okien — całkowicie nieruchoma, całkowicie nieświadoma, podczas gdy całe niebo nad nią churnuje jak garnek, który ktoś zapomniał odkręcić. To ciche miasto w trakcie załamania nerwowego. To najlepszy opis tego, jak naprawdę czuję się bezsenność, jaki ktokolwiek kiedykolwiek umieścił na prostokącie, i nic go to nie kosztowało, a jest to domena publiczna, więc możesz mieć kawałek materiału z tym samym obrazem za osiemdziesiąt dolarów. Ta różnica — między tym, co trzeba było zrobić, by go stworzyć, a tym, ile kosztuje posiadanie — jest całym napędem tego artykułu.
To trwa od pięciuset lat, a Luwr nadal prowadzi to jak związek zawodowy
Ludzie zachowują się, jakby kultura reprodukcyjna zaczęła się od regału z pocztówkami. Nie zaczęła się. Leonardowe własne warsztaty wyprodukowały drugą Mona Lisę, gdy żył, żeby ją obserwować — wersja Prado jest teraz rozumiana jako studencka kopia malowana w tym samym pokoju, w tym samym czasie, przez ucznia siedzącego kilka stóp od mistrza, co oznacza, że „oryginał” nigdy nawet nie był samotnym obiektem, od pierwszego dnia miał towarzystwo. Luwr prowadził formalne biuro kopistów od 1793 roku — od Rewolucji Francuskiej, od czasów sprzed systemu metrycznego — gdzie gdzieś między 90 a 250 malarzy rocznie otrzymuje oficjalne pozwolenie, sztalugę i trzy miesiące, by w galeriach kopiować to, co chcą z tynku na oczach turystów. A gdy obraz nie może być kopiowany szybko, bo fizycznie nie da się go ruszyć — Leonardo Ostatnia Wieczerza jest pomalowany prosto na ścianie refektarza w Mediolanie, nie na panelu, więc pozostaje na miejscu na zawsze — muzeum ogranicza dostęp: około 1 300 biletów dziennie, piętnastominutowe sloty, trzydziestu pięciu osób naraz, rezerwowane na tygodnie z wyprzedzeniem, jak stolik w restauracji, która nie potrzebuje pieniędzy. Niedobór nie jest skutkiem ubocznym sławy. Niedobór wytwarza sławę. Im trudniej zobaczyć malowidło, tym ciężej ludzie pracują, by stworzyć wersję, którą mogą zachować.
Werdykt: oto dwadzieścia, uszeregowanych, wraz z potwierdzeniami
Nie będę to ukrywać. To jest lista.
Pierwsze miejsce jest nudne i słuszne. Drugie miejsce to ten obraz, który sprawił, że zmieniłem zdanie co do tego, kto rzeczywiście zasługuje na pierwsze miejsce — Mona Lisa wygrała dzięki czystemu, historycznemu startowi, czterYSTa lat kopiowania przed tym, jak ktokolwiek inny w ogóle wszedł do wyścigu, a takie atuty startowe nie dają się złapać. Wszystko od dwunastego miejsca w górę robi to, czego top jedenaste miejsca nie robią: wciąż walczy z zegarem praw autorskich, co oznacza że połowa tej listy możesz legalnie skopiować dzisiaj, a połowy nie — sprawdź kolumnę „Prawa autorskie” nad tytułem w każdym wierszu, zanim zlecisz kopię, ponieważ sama pozycja nie powie, po której stronie tej granicy dany obraz się znajduje.
Zauważ także, co wślizgnęło się na listę „malarze” bez technicznego bycia malowidłem — woodblock print na piątym miejscu, sufitu fresk na jedenastym. Celowo je zostawiłem. Ranking, który cicho odrzuca wszystko, co niewygodne, to nie ranking, to broszura.
Jeszcze jedna rzecz warta wyjaśnienia: nasze własne dane o zleceniach — osiemnaście lat rzeczywistych zamówień ręcznie malowanych, jeden węższy medium — stawiają The Starry Night na pierwszym miejscu, a Mona Lisa na drugim, a nie odwrotnie. To nie błąd. Te dane liczą, za ile ludzie płacili za studia malarskie od 2008 roku. Ten ranking liczy pięćset lat każdego formatu, jaki istnieje. Inne pytanie, inna odpowiedź, obie uczciwe.
Trzy pytania, które prawdopodobnie sobie zadajesz
Dobrze, ale co tak naprawdę jest jedynym, najczęściej kopiowanym obrazem, bez żadnych zastrzeżeń?
Mona Lisa. Nie ma porównania, historycznie. Kopiowanie zaczęło się w własnym studios Leonarda jeszcze zanim skończył go malować, jest od dawna domeną publiczną i miała pięćset lat oraz zero prawnych przeszkód, by zbudować na tym przewagę, której żadne inne pozycje z tej listy nie mogą dorównać.
Jeśli to domena publiczna, dlaczego Luwr zachowuje się, jakbym próbował to ukraść?
Ponieważ to, że obraz jest darmowy, a pokój zatłoczony, to dwa różne problemy. Prawa autorskie wygasły wieki temu. Fizyka nie. Jeden pokój o powierzchni czterysta stóp kwadratowych, dziewięć milionów zwiedzających rocznie, osiemdziesiąt procent z nich chcą te same osiem stóp podłogi — to problem z ruchem w kostiumie praw autorskich.
Dlaczego puszka zupy w komiksowym stylu z 1962 roku nie trafia na tę listę, a pięćsetletnie gotyckie ołtarzowe dzieło flandryjskie już tak?
Ponieważ ta lista klasyfikuje fizyczne obrazy, które ludzie mogą posiadać i mieć ich kopie, a im bliżej czegoś do jeszcze będącego własnością czyjegoś spadku, tym krótsza i bardziej skomplikowana prawnie staje się ta lista kopii. Warhol znajduje się tu na szaro sześćnastu dokładnie dlatego, że jest wyjątkiem, który to udowadnia — słynny, mocno kopiowany i wciąż, w tej chwili, nie darmowy.
Powiązane na Most-Famous-Paintings.com
- Posiadaj numer jeden, tańszy niż myślisz: zamów reprodukcję Mony Lisy.
- Impasto gwiazdkowego Nocnego nieba to cały argument za farbą nad drukiem — zobacz w katalogu.
- Przeglądaj pełny katalog Klimta, jeśli złocenia Pocałunku są bardziej twoją ścianą niż nocnym niebem.
Źródła
- Historia stojąca za najczęściej reprodutowanym dziełem sztuki wszech czasów — Artsy
- Mona Lisa (Prado) — Wikipedia
- Leonardo i kopia Mona Lisy — Museo Nacional del Prado
- Najwyższa wycena ubezpieczeniowa obrazu — Guinness World Records
- „Mona Lisa” przenosi się do własnego pokoju w Luwrze — Smithsonian Magazine
- Tajemnicza Mona Lisa i kłopoty z turystami — The Week
- 100 najchętniej odwiedzanych muzeów sztuki na świecie w 2025 roku — The Art Newspaper
- Jak wykwalifikowani kopiści opuszczają Luwr z mistrzowskim dziełem każdego roku — My Modern Met
- Uderzenie geniuszu: poznaj kopistów odtwarzających arcydzieła Luwru — CNN
- Kup bilet na zwiedzanie Ostatniej Wieczerzy Leonardo da Vinci — YesMilano
- Jak zdobyć bilety na Ostatnią Wieczerzę w Mediolanie — The Crowded Planet
- The Kiss Klimta w Wiedniu — Visiting Vienna
- Wielka fala z Kanagawy — Wikipedia
- Wielka fala z Kanagawy — Artelino
